Refleks za barem
Filip: Lejesz ty, ja patrzę. Złap kran i zatrzymaj się na linii piany — ani kropli za dużo. Tylko mi nie przelej, bo szmatka jedna.
Tapnij, gdy piwo dojdzie do zielonego paska. Przelejesz — tracisz piwo. Trzy rozlane i koniec wieczoru.